Trzy reaktory, jeden termin i wiele wątpliwości

10

Miały być fajerwerki. Zamiast tego – ciepło nuklearne. Trzy startupy osiągnęły kamień milowy w chwili, gdy kalendarz przesunął się na 4 lipca. Uruchomili reaktory. Departament Energii nazywa to programem pilotażowym, a sekretarz ds. energii Chris Wright chce postrzegać go jako „renesans nuklearny”.

Który tytuł wolisz, prawdopodobnie nie ma w tym momencie znaczenia.

O czym mówimy? O osiągnięciu krytyczności. Jest to moment, w którym reaktor podtrzymuje własną reakcję łańcuchową. To jest iskra przed mocą. Sprowadził ich tutaj termin wyznaczony na mocy zarządzenia wykonawczego w zeszłym roku za Donalda Trumpa, a którego celem było obchody 250. rocznicy powstania kraju. To było klasyczne posunięcie. Agresywny. Zaprojektowany, aby pokazać, że Ameryka może działać szybko, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Ale czy to wystarczy?

Szum kontra rzeczywistość

Bądźmy szczerzy. Adam Stein z Instytutu Przełomu nazywa to „wszystkim i niczym”. Okrutny? Może. Dokładnie? Tak. To jeszcze nie są elektrownie. To są prototypy. Reaktory testowe w laboratoriach. Nie sprzedają prądu. Nie zasilają sieci. Dowodzą, że fizyka wciąż działa.

Może to brzmieć słabo, dopóki nie przypomnisz sobie tej historii. Przez dziesięciolecia branża znajdowała się w stagnacji. Nowy reaktor był zawsze „za dziesięć lat”. Zawsze opóźniony. Zawsze było drogo. Ten program pilotażowy przełamuje tę narrację. Pokazuje inwestorom, że ruch jest możliwy.

“Zmienia narrację i postrzeganie. Oznacza to ogromne znaczenie dla społeczności inwestycyjnej. “

Dolina Krzemowa słucha. Wizjonerzy technologii postrzegają małe reaktory modułowe jako brakujący element centrów danych neutralnych pod względem emisji dwutlenku węgla. Czysta energia 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Złoty wiek technologii wymaga ram energetycznych. Administracja posłuchała i obcięła przepisy, aby utorować drogę. Oświadczenia o oddziaływaniu na środowisko? Skrócony. Bezpieczeństwo? Uproszczony.

Priorytetem była szybkość.

Pomoc od wujka Sama

Te startupy nie zrobiły tego same. Rząd dosłownie trzymał ich za ręce. Federalne laboratoria krajowe zapewniły paliwo, komponenty i miejsca.

W zeszłym roku w Los Alamos Valar Atomics osiągnęło poziom krytyczny. Laboratorium dostarczyło kluczowe komponenty. Dołączyły do ​​nich Antares Nuclear i Deploy Energy, które osiągnęły cel 4 lipca w kampusach laboratoryjnych.

Matt Lozak z Aalo Atomics twierdzi, że biurokracja umarła z dnia na dzień. Żartuje z podpisów, które tygodniami wisiały na stołach. Teraz? To gotowe. Gotowe następnego dnia, ponieważ jest to „priorytet krajowy”.

Więc… Elektryczność?

Oto haczyk. Osiągnięcie poziomu krytycznego nie jest metą. To już ledwo początek.

Większość z tych konfiguracji testowych nawet nie generuje mocy. W maszynie Aalo brakuje sodu potrzebnego do jej komercyjnego projektu. Nie potrafi jeszcze zapalić żarówki. Valar odniósł w czwartek małe zwycięstwo – chwilowo zasilając chip Nvidii – ale to wersja demonstracyjna, a nie stacja.

Weryfikacja koncepcji w kontrolowanym laboratorium jest świetna. To się dzieje na kampusach uniwersyteckich cały czas. Nie oznacza to, że technologia jest gotowa na chaotyczny i kosztowny świat zastosowań komercyjnych.

Droga przed nami

Są jeszcze góry do zdobycia.

Komisja Dozoru Jądrowego musi udzielić licencji na wersje komercyjne. Proces ten trwa latami. Wright mówi, że teraz będzie szybko. Zobaczymy.

Łańcuchy dostaw to kolejna pułapka. Źródła paliwa są niestabilne. Brett Rampal z Veriten ostrzega przed nadmiernym entuzjazmem. Tak, w 2026 r. nowe technologie osiągnęły poziom krytyczny. To jest niesamowite. Ale przygląda się historycznym rachunkom dotyczącym budowy broni nuklearnej w Ameryce.

Zawsze przekraczali budżet. Zawsze przekraczane terminy.

Rampal podejrzewa, że ​​obecny szum przeciwstawia się powadze finansowej. Stacje pozostają drogimi bestiami. Ich budowa zajmuje całą wieczność. Romans „nowego złotego wieku” wchodzi w konflikt z rzeczywistością stołów.

Może to się sprawdzi. Być może przeszkody znikną. A może po prostu będziemy mieli trzy nowe, fantazyjne gadżety, które udowodnią, że możemy to zrobić.