Iran zakończył budowę całkowitego cyfrowego systemu nadzoru

16

W ciągu ostatniego miesiąca irański rząd pokazał, że jest w stanie całkowicie odciąć kraj od globalnego Internetu, tłumiąc protesty ze śmiercionośną siłą. Ta porażka, choć pozornie chaotyczna we wdrażaniu, jest zwieńczeniem ponad 15 lat systematycznego rozwoju w kierunku całkowitej kontroli cyfrowej: zamkniętego krajowego intranetu znanego jako Krajowa Sieć Informacyjna (NIG) w połączeniu z coraz lepszymi możliwościami nadzoru.

Aby stłumić niepokoje, Teheran przez lata narzucał filtrowanie Internetu, godziny policyjne i przerwy w dostawie prądu. Jednak niedawne zamknięcie było szczególnie brutalne. Naukowcy zauważają, że podczas tego procesu rząd przypadkowo wyłączył sam NIS. Rodzi to pytania o niezawodność mechanizmów kontrolnych reżimu lub czy zawieszenie działalności było impulsywną reakcją na eskalację protestów. Fakt, że nawet infrastruktura kontrolowana przez państwo zawiodła, ma znaczenie, co uwypukla kruchość systemu zaprojektowanego z myślą o absolutnej kontroli.

NIS i całkowity nadzór

Cel irańskiego rządu jest jasny: stworzyć środowisko cyfrowe, w którym monitorowany będzie cały ruch online. Raporty Holistic Resilience wskazują, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) jest właścicielem praktycznie całej infrastruktury telekomunikacyjnej lub ją kontroluje. Umożliwia im to dostęp do wszystkich danych w NIS, w tym komunikacji, historii przeglądania, a nawet wzorców zachowań.

Tu nie chodzi tylko o śledzenie dysydentów. Rząd wdraża „nadzór stylu życia” – system mający na celu monitorowanie codziennego życia obywateli za pomocą sieci telewizji przemysłowej, aplikacji do rozpoznawania twarzy i gromadzenia danych. Irańskie przepisy ustawowe i wykonawcze aktywnie wspierają tę inwigilację przy pomocy powiązanych z państwem hakerów i spółdzielni.

NIS miał świadczyć usługi irańskie, utrudniając jednocześnie usuwanie informacji z kraju. Jego izolacjonistyczna konstrukcja zapobiega połączeniom zewnętrznym. Jednak niedawna awaria pokazała, że ​​nawet ten system jest podatny na ataki. Podczas przerwy w dostawie prądu zamknięto rządowe strony internetowe i usługi wewnętrzne, a także linie telefoniczne i karty SIM.

Przyszłość irańskiej łączności

Wydaje się, że po częściowym przywróceniu komunikacji reżim zmierza w stronę systemu „białych list” ograniczających dostęp do zatwierdzonych organizacji, stron internetowych i aplikacji. Państwowe media opublikowały już listy dozwolonych usług w NIS, skutecznie zamieniając dostęp do Internetu w przywilej nadawany przez rząd.

Długoterminowe konsekwencje są oczywiste. Iran mógłby trwale odłączyć się od globalnego Internetu, jeszcze bardziej izolując swoją ludność, przy jednoczesnym wzmocnieniu kontroli wewnętrznej. Lub system może się załamać pod własnym ciężarem, jak sugeruje niedawna chaotyczna awaria. Nieprzewidywalność sytuacji utrudnia ocenę prawdziwych intencji reżimu.

„Kiedy całkowicie wszystko wyłączysz, nawet ludzie, którzy nie będą chcieli wychodzić na ulice, bo siedząc w domu, nie będą już widzieć, co się dzieje” – wyjaśnił jeden z badaczy projektu Ainita.

Ostatecznie, gdy Irańczycy odzyskają ograniczoną łączność, powrócą do środowiska inwigilacji, które jest bardziej inwazyjne niż kiedykolwiek wcześniej. Rządowi Iranu udało się zbudować cyfrowy panoptykon i teraz pytanie, czy uda mu się utrzymać kontrolę bez całkowitego zniszczenia systemu.