Biegunka się rozprzestrzenia. Winowajcą jest Cyclospora. Liczba przypadków w USA rośnie, a byli urzędnicy Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) twierdzą, że rządowi brakuje zasobów, aby odpowiednio walczyć z zagrożeniem.
Zeszłego lata wszystko się zmieniło. I szybko.
W ramach promowanej przez administrację Donalda Trumpa inicjatywy na rzecz poprawy efektywności aparatu rządowego kraje federalne przeszły poważne cięcia. W laboratorium CDC specjalizującym się w badaniu tego konkretnego pasożyta liczba pracowników spadła z 11 do trzech. Do września zespołem tym kierował Joel Barratt. Teraz jako adiunkt na Uniwersytecie Emory widzi sytuację jasno: mniej osób oznacza wolniejsze reakcje. Cyclospora jest zła, ale to tylko widoczna część góry lodowej. Inne patogeny czają się w cieniu. Bardziej niebezpieczne.
„Nie mogłem wypełnić swoich obowiązków wobec zdrowia publicznego” – powiedział Barratt.
Odszedł z własnej woli. Nie dlatego, że chciał opuścić agencję, ale dlatego, że po ośmiu latach pracy zauważył, że pod przewodnictwem Roberta F. Kennedy’ego Jr. z Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) stało się ono wrogim miejscem pracy. Pamięta rozmowy z pracownikami w swoim biurze, informujące ich o utracie pracy w związku z zamrożeniem zatrudnienia. Ta decyzja nie należała do niego. Był jedynie przekaźnikiem informacji.
Na początku tego miesiąca WIRED poinformował, że ogółem personel CDC został zredukowany o około 3000 osób. To około jedna czwarta całej agencji. Począwszy od stycznia 2025 r. cięcia te obejmują zwolnienia bezpośrednie i wynegocjowane wyjścia przyjęte przez nową administrację. Dane pochodzą z Amerykańskiej Federacji Pracowników Rządowych, która reprezentuje pracowników. Czasopismo Nature jako pierwsze opublikowało szczegółowe informacje dotyczące laboratorium parazytologicznego.
Rzecznik HHS nie odpowiedział na nasze prośby.
Obecnie prawie 7 000 osób w Stanach Zjednoczonych zachorowało na cyklosporozę. Eksperci uważają, że ta liczba jest błędna. Zbyt zaniżone. W samym stanie Michigan do czwartku potwierdzono ponad 4300 przypadków.
Agencja tonie w kolejnych kryzysach. Ebola w Demokratycznej Republice Konga. Odra w USA. Escherichia w mrożonych jagodach. Botulizm w mleku modyfikowanym. Salmonella jest wszędzie. Wszystko to dzieje się na tle prób ustalenia źródła najnowszej fali cyklospory. Podejrzana jest sałata Taylor Farms. Źródła poinformowały The Washington Post, że CDC sprawdza tę teorię.
Amira Ross wykładała na Uniwersytecie George’a Masona, a wcześniej pracowała w wydziale wywiadu epidemiologicznego CDC. Zauważa, że system był niestabilny jeszcze przed 2025 r. Nadzór nad zdrowiem publicznym był słaby. Systemy bezpieczeństwa żywności są jeszcze słabsze.
„Wiemy, co robić, ale bez personelu wiele rzeczy jest po prostu niemożliwych.”
Znalezienie źródła jest trudne. Cyclospora ma długi okres inkubacji. Osoba zjada skażony produkt. Zanim pojawią się objawy, minie tydzień lub dwa. Następnie czekają jeszcze kilka dni, zanim zwrócą się o pomoc, jeśli w ogóle będą szukać pomocy. Zanim próbka kału dotrze do laboratorium, ślad już zatarł się.
Laboratoria stanowe wysyłają pozytywne próbki do CDC. Stanowy wydział zdrowia przeprowadza wywiad z pacjentem. Co jedli dwa tygodnie temu? Dane te przesyłane są do Waszyngtonu wraz z wynikami analizy genetycznej DNA pasożyta. Epidemiolodzy szukają wzorców. Klastry. Skrzyżowania geograficzne. Ogólne czynniki wpływające.
Na papierze jest to dobrze naoliwiona maszyna. Istnieją metody. Protokoły zostały spisane. Nauka działa.
Ale maszyny nie działają na papierze. Działają na ludzi.
W laboratorium pozostały tylko trzy osoby. Trzej naukowcy kontra tysiące chorych pacjentów.
Ile czasu upłynie, zanim następny szczep prześlizgnie się przez szczeliny?
Nikt nie wie.






























